.

  ul. Solankowa 21, 88-100 Inowrocław

  52 357 28 36

  inospec@wp.pl

Zapraszamy do naszego Zespołu Szkół

Naszym uczniom oferujemy naukę w bezstresowych warunkach, w bogato wyposażonych pracowniach. Do Waszej dyspozycji jest wspaniała i odpowiednio przygotowana kadra pedagogiczna, która systematycznie doskonali swój warsztat pracy. Naszą naczelną zasadą i najważniejszym celem jest dobro ucznia, jego bezpieczeństwo oraz dobre samopoczucie.

24 kwiecień 2013

Spójny system wychowawczy rodziców podstawą wychowania

7188

Przyjrzyjmy się bliżej wpływowi braku spójnego systemu wychowawczego na dzieci w różnym wieku. Małe dziecko żyje w świecie czarno-białym, nie rozumie niuansów, relatywizmu... wszystko jest albo dobre, albo złe. Do 3 roku życia rodzice i najbliższe otoczenie jest często jedynym źródłem informacji o otaczającym nas świecie. To mama i tata mówią co wolno, a co jest zakazane. Dziecko bardziej lub mniej karnie uczy się zasad panujących w domu. Choć nie zawsze ich przestrzega, wie kiedy jest grzeczne, a kiedy nie. Wykształca się jego hierarchia wartości, sumiennie i samokontrola. W jasnym i uporządkowanym świecie dziecko dość szybko zaczyna się samodzielnie poruszać, wie jak osiągnąć pożądane cele i jak przypodobać się rodzicom. Problem pojawia się kiedy informacje przekazywane dziecku nie są spójne - mama mówi, że coś jest złe, a tata że dobre...

Dziecko kochające w równym stopniu rodziców czuje się zagubione, nie wie jak powinno postąpić – pojawia się lęk. Dziecko uczy się, że to że rodzic czegoś zabrania nie zawsze znaczy, że coś jest niewłaściwe. Można z tym dyskutować, próbować postępować wbrew zasadą, bo przecież jeśli raz tata stwierdził, że mama się myli to może innym razem również, a może nawet czasem mylą się oboje. Świat przestaje być jasnym bezpiecznym miejscem. Dziecko przestaje rozumieć co jest dobre, a co złe. Za każdym razem zaczyna metodą prób i błędów sprawdzać jak rodzice zareagują na jego zachowanie. Zaczyna łamać ustalone odtąd zasady i wątpić w nie. Wraz z rozwojem dziecko uczy się dostosowywać do oczekiwań danego opiekuna, uczy się przy kim może pozwolić sobie na więcej, a przy kim musi się kontrolować. Z czasem może sądzić, że bardziej wymagający opiekun mniej je kocha i zacząć buntować się. Czasem może wystąpić inna sytuacja - dziecko przyjmie system wartości bardziej wymagającego rodzica i zacznie zupełnie lekceważyć drugiego z rodziców, który straci autorytet i możliwość aktywnego wpływania na wychowanie.

Brak spójnych norm i zasad

Relatywizm norm i zasad we wczesnym wieku jest niemożliwy do przyjęcia. Dziecko nie będzie w stanie zbudować stabilnej hierarchii własnych wartości - nauczy się, że nic na świecie nie jest stabilne i jasne. Pojawi się także duże poczucie zagrożenia ze strony świata zewnętrznego. Nie utrwalony system wartości dziecka będzie łatwy do zakłócenia. Nawet obcy człowiek zdobywając zaufanie dziecka z łatwością przekona je do niewłaściwych zachowań. Dziecko łatwo może stać się wygodnym narzędziem do popełniania przestępstw. Jeśli trafi do grupy przestępczej, w której panuje wprawdzie odwrócony, ale twardy system wartości, poczuje się bezpiecznie i może przyjąć go jako własny. Świat uporządkowany, choć zły będzie jednocześnie lepszy od niestabilnego domu.

Starsze dziecko uczy się osiągać korzyści z niespójnego systemu wychowawczego rodziców (jeśli tata nie pozwala, to pójdzie się spytać mamy albo skłamie, że tata się zgodził). Dziecko nie uczy się co jest dobre, a co złe, tylko tego jak wykorzystać sytuację aby osiągnąć z niej korzyści. Jeśli jedno z rodziców spędza z dzieckiem większość czasu, to ma zdecydowanie większy autorytet i dziecko może zupełnie odrzucić zdanie drugiego. Wejdzie w układ z rodzicem, będzie wykorzystywać go do walki, a nie do rozwoju. Uczenie dziecka takiego funkcjonowania sprawia, że nie wpajamy dziecku, że pewne zachowania są dobre, a inne złe. Brak solidnego systemu wartości, niezachwianej wiary w to, że rodzice wiedzą co dobre, a co złe nie pozwoli dziecku na to, żeby w przyszłości samo zbudowało swoją hierarchię w oparciu o rodzinny dom. Jedynie własne silne przekonanie co jest akceptowalne, a co nie, pozwoli w życiu dorosłym na asertywność.

Jak postępować?

Nigdy nie należy przy dziecku podważać zdania drugiego rodzica. Jeśli nie jesteśmy pewni co na dany temat sądzi drugi, porozmawiajmy z nim bez obecności dziecka - potem razem przedstawmy mu naszą wspólną decyzję. Jeśli karę nałożył jeden z rodzic, tylko on powinien zdjąć - drugi rodzic nie powinien podważać tej decyzji. Nigdy nie wolno obrażać przy dziecku jego rodzica. Jeśli zamieszkujemy na przykład również z dziadkami dziecka, to i oni muszą respektować zasady, które ustanowią rodzice (to rodzice powinni decydować co wolno dziecku i co dla dziecka jest dobre, a co nie).

Kilka przykładów z życia

W pewnej rodzinie ojciec dzieci był osobą pochodzącą z ubogiego i surowego domu, obiecał sobie już we wczesnej dorosłości, że jego dzieciom niczego nie będzie brakować i będą miały dużo swobody. Matka z kolei miała rodziców nie zainteresowanych jej wychowanie, była praktycznie pozostawiona sama sobie – stwierdziła, że własne dzieci nauczy pracy i porządku. Ich system wychowawcze były zupełnie odmienne – on na wszystko pozwalał, ona starała się dbać o dom i wychowywać – dając dość surowe kary. Ojciec wracając z pracy (kilkudniowe delegacje) zdejmował nałożone przez nią zakazy, rozpieszczał dzieci prezentami, starał się kupować ich uczucia swobodą. Matka przepracowana obowiązkami coraz bardziej odsuwała się od dzieci, zaczęła cierpieć na bezsenność i depresję. Dzieci nie miały w sobie empatii, nie widziały problemów mamy, nie starały się jej pomóc, wiedziały, że jej kary i tak zostaną zdjęte przez ojca. Nie szanowały żadnego z rodziców. W wieku nastoletnim dzieci przestały się uczyć, niewypełniany żadnych obowiązków, nie słuchały ani ojca ani matki, nie miały żadnych ciepłych emocji wobec rodziców, ani wobec siebie nawzajem. Po konsultacji ze mną rodzina stworzyła harmonogram dnia, ustalając obowiązki wszystkich członków rodziny. Ojciec zgodził się, aby wychowaniem dzieci zajęłam się mama, która miała z nimi kontakt na co dzień (on wyjeżdżał w delegacje), to ona miała decydujący głos. Wszystkie dyskusje o spornych kwestiach odbywały się bez obecności dzieci. Wszystkie poważne decyzje były omawiane, ustalane było wspólne stanowisko. Po okresie buntu, dzieci zaczęły respektować kary matki, wykonywać obowiązki. Zaczęły zauważać potrzebę odciążania rodziców. Choć dom z pozoru stał się bardziej wymagający, poprawiły się kontakty domowników, pojawiły się uczucia, słowa kocham. Świat rodziny stał się uporządkowany, dzieci zaczęły rozumieć czego wymagają od nich rodzice. Po kilku miesiącach ojciec podziękował żonie za trud włożony w wychowanie i stwierdził, że to właśnie jest dom, którego on nie miał.

W innej rodzinie ojciec był osobą bardzo surową, stawiającą dzieciom wygórowane wymagania. Matka natomiast widziała siebie bardziej jako przyjaciółkę dzieci. Dzieci nauczyły się, że aby zaspokoić wymagania taty muszą wejść w układ z mamą. Za jego plecami mama wykonywała za dzieci obowiązki, tak aby były zrobione perfekcyjnie. To matce dzieci mówiły o wszelkich problemach i trudnościach. Wspólnie ukrywając je przed tatą. Co dzieci wyniosły z tego domu – przede wszystkim doskonałą umiejętność kłamania i ukrywani a przed światem swoich niedoskonałości. Nauczyły się, że w życiu nie chodzi o to, aby coś zrobić dobrze, ale o to, by nikt nie dostrzegł błędów. Nauczyły się również swojej bezsilności (mama wszystko zrobi lepiej). Tak naprawdę nie miały szacunku do żadnego rodzica – tata był okłamywany, a mama kłamała...

Bardzo skonfliktowane małżeństwo miało nastoletnią córkę. Rodzice nauczyli się włączać w swoje kłótnie dziewczynę. Jak zrobiła ona coś niewłaściwego i jeden z rodziców ją skarcił, to drugi pochwalał i odwrotnie. Dziewczyna nie otrzymywała od rodziców informacji jak ma się zachowywać. Ze względu na jej młody wiek i niedojrzałość emocjonalną (wynikającą z trudnej sytuacji życiowej) nie była wstanie sama stworzyć hierarchii wartości. Stało się to przyczyną jej włączenie się w środowisko młodzieżowe, w której panował jasny i przejrzysty kodeks postępowania. Niestety tym środowiskiem okazały się tak zwane „galerianki”. Rodzice nawet nie zauważyli jak szybko ich dziecko przegrało własną godność i życie.

Opracowanie: psycholog mgr Magdalena Szczupakowska

Nasze filmy
Odwiedź nasz kanał
E-dziennik
Zaloguj się do E-dziennika
U K S
Zobacz stronę
360
Zapraszamy na spacer
Strona używa plików cookie. Ustawienia te możesz zmienić w menu przeglądarki.   więcej